Spotykając chłód
Prolog
Przebudzenie
Budzę się w twarzą w ziemi. Czuję coś, czego nigdy nie czułam. Coś zupełnie innego, co odczuwam na co dzień. Mam długie spodnie, grube buty i coś podobnego do bluzy. Moja głowa przykryta jest kapturem. Panuje tu jakaś dziwna aura. Po mojej twarzy i dłoniach rozchodzi się dziwne, odmienne uczucie. Gdzie ja jestem?
Słyszę dziwne świsty. Nie mam ochoty tego sprawdzać, więc dalej leżę na brzuchu. Ruszam prawą ręką i badam podłoże. W dotyku podobne jest do ziemi, ale jest zimne. W końcu wstaję i nie wierzę własnym oczom. Otacza mnie biała ziemia, a w powietrzu latają miliony białych pyłków. Wiem co to jest... To coś co zawsze chciałam poczuć.
To chłód.
Z radości podskakuję, zaczynam się śmiać i tańczyć. Nagle wpadam na coś przezroczystego i ruchy moich nóg zaczynają się chwiać i spadam. Podłoga jest twarda. Po chwili radości zaczynam dochodzić do siebie... co się w ogóle dzieje? O co chodzi? Gdzie jestem? Kim jestem?
Nie wiem nic. Wiem tylko, że mieszkałam na Maxheymie, gorącej części planety, gdzie nie znano takiego uczucia jak chłód. Mieszkałam tam razem z rodzicami i przeprowadzałam się do mojego chłopaka Willa albo Georga. Nie wiem. Nie wiem. Nie wiem. Nie wiem co robić. Nie wiem nic o mnie. Nie wiem gdzie jestem i po co. Nie wiem jak nazywali się moi rodzice, ja, chłopak. Nie wiem co mam jeść. Nic nie wiem. Nic. Pustka. Dlaczego? Tego też nie wiem.
Czuję się już lepiej, a przynajmniej takie mam wrażenie. Wcześniej czułam się jak... na haju. Nie wiem czemu. Znowu nie wiem. W związku z tym zaczynam kojarzyć fakty i to, że niosę plecak. Tak, dopiero teraz to zauważam.
Zdejmuję go z pleców i patrzę do środka. Dostrzegam dużo rzeczy, ale pierwsze co rzuca mi się w oczy to dosyć gruba książka ze skórzaną okładką. Na środku widnieje złoty napis "DZIENNIK".
Świetny prolog, naprawdę. Oby tak dalej. Życzę powodzenia w pisaniu, a przede wszystkim weny. Na pewno będę często tu zaglądać. :)
OdpowiedzUsuń