wtorek, 22 lipca 2014

Trylogia Ziąbu. Tom 1 - Spotykając chłód. Rozdział I.

                                         Spotykając chłód

                                                                           Rozdział I                                                  
                                                                           Dziennik                                                    

   Otwieram jego pierwszą stronę. Kartka jest porwana i brudna, co przeszkadza mi w czytaniu i nie mogę wychwycić wielu słów.

'' Jestem strasznie podekscytowana. Wreszcie to ......! Dzisiaj lecę na Max..... , na ....... .......onę  planety. .... tam razem z ..."

   Poniżej znajduje się zdjęcie. Dostrzegam siebie i kogoś obok mnie, nie wiem kto to, ale musi gdzieś tu być, skoro mam z nim zdjęcie w helikopterze. Nie widzę jego twarzy, przed oczami mam mgłę. Nie wiem czy to przez tę pogodę czy uszkodziłam również wzrok, tak samo jak moją pamięć. Jak w ogóle mogłam ją stracić? Może wypadłam z helikoptera?
   Musiałam zacząć ten dziennik w dniu, w którym tutaj wyruszyłam, ale coś mi się tu nie zgadza.

''Dzisiaj jadę na Max...."

   Maxheym. Maxheym to gorąca część planety, z której pochodzę. Przecież to nie ma jakiegokolwiek sensu. O co chodzi?
  Przeszukuję plecak i znajduję długopis. Uzupełniłam tekst w dzienniku mniej więcej tak, jak najprawdopodobniej było.

   '' Jestem strasznie podekscytowana. Wreszcie to poczuję! Dzisiaj lecę na Max?, na zimną stronę planety. Będę tam razem z Georgem"

   Przewracam kartkę i zauważam trzy krótkie listy. Są przyklejone i bardzo śliskie. Tusz się gdzieniegdzie zmazał.
'' Kochana Elise,
   Nie ufaj ....!
    -G.''
 '' Najukochańsza Elise Sparks,
   Helikopter jest zepsuty, nie ma jednych drzwi. Prawych. Uważaj na siebie. Nie wypadnij.
   Wyrazy miłości,
   -W.''
  '' Kochana córeczko,
     Bardzo się o Ciebie martwimy z Twoją młodszą siostrzyczką. Podarowała Ci swojego słonika na    szczęście.
      Całusy,
       -M i A."
   A co to ma być? Jakieś szyfry?
   Najpierw zajęłam się imionami. G i W to oczywiście Goerge i Will, jeden z nich to najprawdopodobniej mój chłopak. M to Mariah, moja matka. A to moja siostra, ale nie pamiętam jej imienia. A ja jestem E. Elise. Elise Sparks.
   Potem wzięłam się za same listy. Dwa pierwsze listy od Goerge'a i Will' a są bardziej poradami. Mam komuś nie ufać, nie wiem komu, bo zmazał się tusz. I miałam nie wypaść z helikoptera, ale wypadłam.
   Ostatni list jest od mojej mamy i młodszej siostry. Muszą się teraz o mnie martwić. Mają o co.

3 komentarze:

  1. Rozdział naprawdę dobry. ;) Przyjemnie się czyta, czekam na następny z niecierpliwością. <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudne, wciągające i absolutnie genialne ;) Czekam na kolejny :3

    OdpowiedzUsuń